Makówki

Święta bez makówek, kapusty z grochem i grzybami i karpia, to jak Święta bez choinki. Czyli to nie święta. Moje pierwsze święta „daleko od domu”, gdzie mama przygotowywała te tradycyjne (jak dla mnie) potrawy. No to teraz musiałam zakasać rękawy i sama się tym zająć 😉 Z pomocą M. oczywiście, który jest autorem migdałowej choinko-rakiety 😉

Specjalnie nie podaje ilości bakalii i suszonych owoców, bo to już zależy od gustu.

250g mielonego maku (mielonego na sucho – albo kupiony zmielony, a jeśli się mieszka na Śląsku to praktycznie w każdej piekarni mielą na miejscu) zalewamy ciepłym (przegotowanym wcześniej) mlekiem, tak aby lekko przykrywał mak. Gotujemy na małym ogniu, cały czas mieszając, dolewając stopniowo mleka. Na 250g maku wychodzi ok. 1l mleka. Gdy dodamy całe mleko do masy dodajemy posiekane migdały i orzechy włoskie, rodzynki i suszone owoce (ja dodałam ananasa, morele i skórkę pomarańczową). Masę ściągamy z ognia, dosładzamy miodem i/lub cukrem. Trzeba próbować, bo owoce są słodkie, żeby nie przesadzić. Masę można schować na noc do lodówki, wtedy mak sobie jeszcze napęcznieje. Masę układamy w misce, przekładając warstwami z cienko-pokrojonej chałki. Jeśli masa jest dość mokra, chałkę kładziemy suchą, żeby wyciągnęła nadmiar mleka. Jeśli jest sucha – chałkę delikatnie moczymy w mleku. Wierz dekorujemy bakaliami i suszonymi owocami. Makówki przechowujemy w lodówce (przekryte) do 7 dni.

Jedna myśl na temat “Makówki”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code