Kotlety mielone z ciecierzycy i selera

Zasmakowała mi ciecierzyca. Nawet próbę (nie uwiecznioną) sporządzenia nigdy nie jedzonych przeze mnie falafeli uważam za udaną (potwierdziły to osoby, które falafele już jadały). Obok ciecierzycy w ulubionych składnikach znajdziemy ostatnio jeszcze seler (zapewne po tym, jak M. usmażył plastry selera w panierce, pychaaa!). Za to mięso mi ostatnio niekoniecznie. W końcu skończyła się zima, zaczęła się wiosna, pojawia się botwinka, szparagi i inne świeże warzywa. Co prawda moje kotlety są mało jeszcze wiosenne, ale pasuje do nich wiosenna surówka lub sałatka z nowalijek 🙂

Ale przejdźmy do rzeczy.

Na 4-8 osób (w zależności czy jako dodatek, czy danie główne)
200 g ciecierzycy
zalewany ciepłą wodą i odstawiamy na noc. Wodę zlewamy, zalewamy świeżą i gotujemy na wolnym ogniu 60-90 min, ciecierzyca powinna być al dente (ugotowana, ale nie rozlatująca się). Odcedzamy i odstawiamy do przestudzenia. Za pomocą malaksera drobniutko siekamy ciecierzycę z 1 średnim selerem (wcześniej pokrojonym w kostkę), 2 ząbkami czosnku, 1 małą cebulą, 1 surowym jajkiem oraz przyprawami: po 1/2 łyżeczki: garam masali, kurkumy, kuminu i czerwonej słodkiej papryki (można również dodać sól 1/2-1 łyżeczki, ja zawsze o soli zapominam i też jest dobre ;)).

Z powstałej masy formujemy kule o średnicy 4-5 cm, które następnie spłaszczamy delikatnie w dłoniach. Kotlety obtaczamy w bułce tartej.

Na patelni rozgrzewamy olej, kotlety smażymy, na niewielkim ogniu, nie spiesząc się,  z obu stron na brązowo-złoty kolor.

Podajemy na ciepło lub na zimno, z kwaśną śmietaną lub sosem miętowym lub czosnkowym. Dodając surówkę lub sałatkę mamy gotowy obiad. Albo dla zdecydowanych mięsożerców – kotletami zastąpić ziemniaki w mięsnym daniu.

Jedna myśl na temat “Kotlety mielone z ciecierzycy i selera”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code