Bar Turystyczny [Gdańsk]

Bar Turystyczny
ul. Szeroka 8
Gdańsk

Na początku tego roku o „Turystycznym” zrobiło się głośno, po tym jak został wyróżniony przez „The Guardian”. My swoje kroki skierowaliśmy tam dopiero w minionym tygodniu. Po pracy zdecydowaliśmy się pójść na „Madagaskar 3”, a że do seansu mieliśmy ponad godzinę, to postanowiliśmy coś zjeść. Godzina to i mało i dużo. Jeśli byśmy zdecydowali się pójść do typowej restauracji – mogło by tego czasu być mało, a jedzenie w pośpiechu dobre nie jest.
Z „szybkich” jadłodalni, oprócz MxDonald’s i KFC, jest jeden mexykański bar (ale średnio nam odpowiada) i same kebaby. Zostają jeszcze bary pseudomleczne. Pseudo – bo w każdym można dostać mięso 😉

Zajrzeliśmy do turystycznego, miejsca było dość w środku, na zewnątrz niestety wszystkie miejsca pozajmowane – bo w środku duszno strasznie. Bar barem – ale klimatyzacja w naszych czasach, albo chociaż wentylator pod sufitem by się przydał.

Menu nie analizowałam, przyznaję się. W tego typu barach biorę gołąbki, placki ziemniaczane i kilka innych rzeczy, których nie chce mi się samej gotować 😉

Tym razem oboje wzięliśmy placek po węgiersku. Sam placek był mocno puszysty, ale i chrupiący. Chociaż, chyba więcej w nim mąki niż ziemniaka było. Sos za to mocno mięsny. Danie w sumie pewnie wyśmienite dla mięsożerców właśnie. Dla mnie? dorzuciłabym trochę warzyw. Porcja ogromna – spokojnie bym się najadła połówką, ale placka raczej na pół nie przekroją. Następnym razem można wziąć jednego na pół, i jakąś zupę dla M., żeby głodny nie chodził.

Ogólnie – stwierdzone na podstawie jednego placka – jedzenie dobre i pewnie jeszcze kiedyś tam zajrzymy na wypróbowanie czegoś innego.

W przeciwieństwie do całodobowego Kmaru na Przymorzu, gdzie w pierogach „z jagodami” zamiast zestawu jagody+cukier, było coś słodko-jagodowego-jakby-zaciągniętego-mąką, a pierogi z mięsem były po prostu mdłe…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code