Szybkie bezglutenowe babeczki czekoladowe

Przepis powstał szybko w mojej głowie – i ku mojemu zdziwieniu proporcje wyszły jak najbardziej akuratne. Babeczki są mięsiste, nie kruszą się, ale nie są gumowe. Mają idealną lekką (dzięki mące ryżowej) i piankową (dzięki ubitej na sztywno pianie z białek, delikatnie wmieszanej w masę)
strukturę.

Przepis ten na pewno będę w najbliższym czasie modyfikować (już mi chodzi po głowie dodatek w postaci chilli, chałwy czy masła orzechowego). „Czyste” babeczki można spokojnie przekroić na pół jak bułeczki i posmarować ulubiony dżemem lub innym smarowidłem. Jeśli lubicie poczuć słodycz – dodajcie więcej stewii (ja wolę smak czekoladowy niż słodko-czekoladowy). Czytaj dalej Szybkie bezglutenowe babeczki czekoladowe

Markizy z kremem czekoladowym

Idealnie kruche ciasteczka, przełożone wyrazistym w smaku czekoladowym kremem. Oczywiście klarowane masło można zastąpić zwykłym i użyć zwykłej mąki, ale gorąco zachęcam do wypróbowania w podanej niżej wersji. Nie jestem lekarzem, ani dietetykiem. Ale po 6 tygodniach wykluczenia z diety pszenicy, glutenu i mleka, czuję się dużo lepiej i lżej. I nawet minimalnie mnie trochę zaczyna ubywać 😉

Masa czekoladowa – to bezmleczna i bezglutenowa wersja nutelli, no i trochę mniej słodka, chociaż to już pozostawiam indywidualnym upodobaniom. Z podanych składników kremu wychodzi ok. 300 ml, do wykorzystania również do kanapek, naleśników albo „doprawienia” owsianki czy kleiku ryżowego.

Czytaj dalej Markizy z kremem czekoladowym

Tort kokosowo-ananasowy. Bez glutenu, jajek i laktozy

Torty kojarzą mi się z podniosłymi uroczystościami. Urodzinowe, weselne, świąteczne. Dość często są one pracochłonne, słodkie. I może dlatego, że nie jest to takie „codzienne” ciasto, tak wyjątkowo smakują. Kilka tortów już popełniłam. Mam idealny przepis na biszkopt, który zawsze mocno i równo rośnie. Krem z bitej śmietany. I tylko wystarczy dodać sezonowe owoce, jakieś orzechy, czekoladę czy kawę. A tu przyszedł czas, że ani biszkoptu otrzymującego gąbczastej struktury z dobrze ubitej piany, ani puszystego kremu z kremówki. A do tego mąka bezglutenowa (znana w moich kręgach jako „bezsmakowa”), która zupełnie zmienia strukturę ciasta.

Jak na pierwsze podejście, jestem z siebie bardzo zadowolona. Jest kilka rzeczy które na przyszłość muszę poprawić. M. postanowił zrobić mi niespodziankę, i usłyszawszy, że będę tort piec, nic mi nie mówiąc zaprosił na wieczór znajomych, tak więc mój pierwszy bezglutenowy tort został przetestowany na gronie 3 osób (plus ja), wszystkim smakowało, tylko dla mnie było trochę za słodkie 😉

Do ciasta użyłam mąki gryczanej oraz mieszanki z mąki ryżowej i kukurydzianej bezglutenowej – sama mieszanka kukurydziano-ryżowa jest… bez smaku, natomiast przy użyciu samej mąki gryczanej wyszły by ciężkie, razowo-podobne blaty. Krem zrobiłam z mleka kokosowego. Po schłodzeniu ubija się na sztywno jak kremówka. Ja troszkę za szybko dodałam cukier, więc przy nakładaniu trochę spływała. Ale po nocy w lodówce krem nabiera odpowiedniej konsystencji.

tort-3

Czytaj dalej Tort kokosowo-ananasowy. Bez glutenu, jajek i laktozy

Czekoladowe perły

Zamiast karmić w pracy urodzinowym ciastem, postanowiłam karmi czekoladowo-kokosowymi kulami. Takie mega-czekoladki, coś jak znany baton bounty, ale domowej roboty. A co najważniejsze bez glutenu, jajek i laktozy 😉 Z nazwy proszę się nie śmiać, M. wymyślał 😉

Amaretto jest opcjonalne, a gorzką czekoladę można zastąpić deserową lub mleczną, w zależności od preferencji. Dla osób lubiących kontrasty polecam pozostanie przy gorzkiej czekoladzie, która dość kontrastuje z słodkim wnętrzem.

Czytaj dalej Czekoladowe perły

Ciasteczka pełnoziarniste

Może i apetycznie nie wyszły na zdjęciach, ale może to kwestia staranności wykonania (zarówno ciastek, jak i zdjęć ;)). Tak czy siak – smaczne, i pokusiłabym się na określenie, że zdrowe. Przygotowane specjalnie na szkolenie z trymu, taktyki i strategi dla jachtów klasy 505. Ciasteczka o tyle są fajne – że za każdym razem możemy tworzyć własną mieszankę – swobodnie można zmieniać proporcje oraz składniki. Jeżeli masa wyjdzie nam zbyt mokra – dosypujemy 1-2-dwie łyżki mąki, zbyt sucha – dodajemy 1-2 łyżki zimnej wody.

 

Składniki:

– 1/2 kostki margaryny lub masła
– 1/2 szklanki cukru
– 1 jajko
– 1 szklanka mąki pełnoziarnistej
– 1 i 1/2 szklanki: otrębów pszennych, owsianych, wiórków kokosowych, płatków migdałowych, żurawiny, pokruszonej gorzkiej (lub białej lub mlecznej) czekolady, rodzynków, dowolnych orzechów

Margarynę ucieramy z jajkiem i cukrem, dodajemy mąkę i mieszankę otrębów w bakaliami i ucieramy na jednolitą masę (w przypadku malaksera – do pojemnika z ostrzami dodajemy margarynę, jajko, cukier, mąkę i mieszankę – mieszamy pulsacyjnie do połączenia składników). Masa powinna być lepka, ale zwarta. Za pomocą łyżeczki nabieramy porcję ciasta i układamy ciasteczka na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180*C przez ok. 10 min. na złocistobrązowy kolor.

 

Kruche babeczki z czekoladowym musem i malinami

Obiecuję sobie, że następny deser będzie pieczony 😉 w końcu piekarnik stoi już w kuchni (tylko czeka na wymianę uszkodzonej w transporcie blachy), a tym czasem kolejne babeczki na spodzie z pokruszonych ciastek połączonych czekoladą, tym razem białą. Natomiast w środku – mus czekoladowy i maliny.

Mus po przygotowaniu można wstawić na 30 minut do lodówki, żeby trochę zgęstniał, a następnie użyć rękawa cukierniczego do nakładania szprycy. Ja byłam leniwa, więc wpakowałam go od razu do babeczek.

Zamiast malin można użyć innych owoców (najlepiej lekko kwaśnych).

Czytaj dalej Kruche babeczki z czekoladowym musem i malinami

Kremowe babeczki z jagodami na czekoladowym spodzie

Kolejny deser bez pieczenia. Idealny do popołudniowej kawy. Kruchy, mocno czekoladowy spód, puszysty serowo-śmietanowy krem i kwaśne, chrupiące jagody.

Zamiast jagód można użyć innych sezonowych owoców, np. malin, jeżyn, porzeczek. Dobrze, żeby owoce były kwaskowe, kontrastujące ze słodkim kremem i czekoladowym spodem. Spód już przetestowany wcześniej w babeczkach z truskawkami.

Czytaj dalej Kremowe babeczki z jagodami na czekoladowym spodzie

Czekoladowe babeczki z bitą śmietaną i truskawkami

Kolejny z deserów „bez pieczenia”, aczkolwiek dość dobrze imituje dobrze te pieczone. Jakiś czas temu wrzucałam zajawkę na facebooka, teraz więcej szczegółów.

 

 Na 8 babeczek 5 cm średnicy.
75 g herbatników mielimy w malakserze (bądź dokładnie kruszymy ręcznie, w worku strunowym przy pomocy tłuczka, itp. – powinny mieć gramaturę bułki tartej). 75 g gorzkiej czekolady (lub deserowej) rozpuszczamy w kąpieli wodnej z dodatkiem 1 łyżki masła. Mieszamy dokładnie pokruszone herbatniki z masą – najlepiej ręcznie.
Powstałą masą wylepiamy foremki do kruchych babeczek (ja wyłożyłam je papilotkami, ale nie jest to konieczne) na grubość ok 0,5 cm na dnie i ściankach. Wypełnione  foremki wstawiamy do lodówki na min. 1 h.
Ubijamy na sztywno 100 ml śmietany kremówki. Do śmietany dodajemy 2 łyżki cukru pudru oraz 1 łyżeczkę żelatyny rozpuszczoną w 50 ml wody (przestudzoną), ubijamy jeszcze chwilę na sztywno.
Do czekoladowych babeczek nakładamy po łyżce ubitej śmietany, dekorujemy truskawkami (1-2 truskawki na babeczkę) oraz posypką cukrową.

Czekoladowe ciasto z kaszy manny. Bez pieczenia

Ciągle i nieustająco piekarnika brak w mojej kuchni. A trzeba sobie jakoś radzić, gdy od czasu do czasu dopadnie nie do opanowania ochota na kawałek ciasta. Szczególnie czekoladowego ciasta. A że coraz częściej zdarza się, że jest cieplej, niż zimniej, to zimne ciasto jak najbardziej wskazane. Przepis z portalu miesięcznika „Kuchnia”, w którym autor zapomniał chyba o cukrze. Zresztą ja też. Troszkę pozmieniałam (jak zwykle), ale wyszedł dobry. Zrobiłam też mniejszą ilość ciasta – na 8-10 porcji. Dla osłody ciasto podałam z lodami waniliowymi lub bitą śmietaną. Pasuje do niego również mus z owoców – np. truskawek.

Czytaj dalej Czekoladowe ciasto z kaszy manny. Bez pieczenia

Czekoladki z nadzieniem kokosowym

Z racji, że w lutym kupiłam formę do czekoladek z Duki, postanowiłam w końcu ją wypróbować. Pierwsze podejście nie wyszło, zbyt rozrzedziłam białą czekoladę i nawet w zamrażarce nie chciała stwardnieć 😉 Drugie podejście, bez wymyślania, całkiem udane. Czekoladki mocno wyraziste. W sam raz, żeby jedną zjeść i mieć dość, a się nie objadać 😉 Czekoladę można rozpuścić całą na raz, lub podzielić na 3 równe części i rozpuszczać stopniowo: na 1 smarowanie, na drugie i na „denko”. A nadmiar nadzienia, śmiało można dorzucić do porcji musli 🙂

Czytaj dalej Czekoladki z nadzieniem kokosowym