Surówka z kiszonych buraków

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się co zrobić z ukiszonych buraków, które zazwyczaj są traktowane jako „odpadki” po przygotowaniu zakwasu na barszcz, przed Wami propozycja surówki. Prosta i szybka do przygotowania, a składniki do niej potrzebne zazwyczaj są w polskim domu 🙂

Czytaj dalej Surówka z kiszonych buraków

Wigilijne uszka z grzybami do barszczu

Wigilijne uszka, podawane do barszczu przygotowanego na zakwasie z buraków, są świąteczne z nazwy, ale są dobre nie tylko na Boże Narodzenie. Zawsze robię je wcześniej i mrożę, więc zjadamy porcję lub dwie od razu oraz staram się ich zrobić dużo (w tym roku wyszło prawie 300, a na wigilii ma być 5 osób), żeby zostało trochę na „po świętach”. Czytaj dalej Wigilijne uszka z grzybami do barszczu

Barszcz na zakwasie z buraków

Nie jestem może jakąś wielką miłośniczką zup, jednak barszcz mogę jeść dość często. Zarówno taki zabielany z podsmażonymi ziemniakami i jajkiem (prawdę mówiąc, przydałoby się przepis na sam zabielany barszcz dodać), jak i klarowny – szczególnie ten przyrządzony na zakwasie z buraków. Ten drugi smakuje dobrze solo, jak i w towarzystwie uszek z grzybami lub mięsem oraz z chrupiącym krokietem.  Czytaj dalej Barszcz na zakwasie z buraków

Kiszone buraki

Kiszenie buraków, a następnie gotowanie na powstałym soku barszczu pewnie większości z Was kojarzy się stricte z Bożym Narodzeniem. Ja jednak chciałabym Was zachęcić do spożywania buraków (w tym tych kiszonych) przez cały rok, a szczególnie w sezonie jesienno-zimowym kiedy jest na nie sezon (jak i na inne warzywa korzeniowe). Pominę oczywisty fakt, że sok, jak i same kiszone buraki smaczne ;), „tanie jak barszcz”, to jeszcze mają wiele właściwości prozdrowotnych, m.in.:

  • ogólnie ostatnio głośno się mówi o zdrowotnych właściwościach kiszonek – duży zastrzyk witaminy B6 i B12,
  • są źródłem witaminy C, kwasu foliowego, żelaza, magnezu i potasu,
  • wzmacnia odporność,
  • szklanka soku z kiszonych buraków stanowi jedną z pięciu porcji warzyw zalecanych na dzień,
  • podobno dobry na kaca (osobiście nie testowałam 😉 ).

Czytaj dalej Kiszone buraki

Czekoladowe perły

Zamiast karmić w pracy urodzinowym ciastem, postanowiłam karmi czekoladowo-kokosowymi kulami. Takie mega-czekoladki, coś jak znany baton bounty, ale domowej roboty. A co najważniejsze bez glutenu, jajek i laktozy 😉 Z nazwy proszę się nie śmiać, M. wymyślał 😉

Amaretto jest opcjonalne, a gorzką czekoladę można zastąpić deserową lub mleczną, w zależności od preferencji. Dla osób lubiących kontrasty polecam pozostanie przy gorzkiej czekoladzie, która dość kontrastuje z słodkim wnętrzem.

Czytaj dalej Czekoladowe perły

Razowe tagiattelle z botwinką

W sam raz na obiad w upalne dni. Lekka potrawa, a zaspokoi mały głód (w upalne dni nie stwierdzam u siebie ochoty na „porządny” obiad). Po takim obiadku spokojnie można wyruszyć na kilkukilometrowy spacer 🙂

A na obiad potrzeba niewiele. U mnie makaron razowy – wstążki, ale oczywiście można zastąpić innym, ulubionym.

Czytaj dalej Razowe tagiattelle z botwinką

Kotlety mielone z ciecierzycy i selera

Zasmakowała mi ciecierzyca. Nawet próbę (nie uwiecznioną) sporządzenia nigdy nie jedzonych przeze mnie falafeli uważam za udaną (potwierdziły to osoby, które falafele już jadały). Obok ciecierzycy w ulubionych składnikach znajdziemy ostatnio jeszcze seler (zapewne po tym, jak M. usmażył plastry selera w panierce, pychaaa!). Za to mięso mi ostatnio niekoniecznie. W końcu skończyła się zima, zaczęła się wiosna, pojawia się botwinka, szparagi i inne świeże warzywa. Co prawda moje kotlety są mało jeszcze wiosenne, ale pasuje do nich wiosenna surówka lub sałatka z nowalijek 🙂

Ale przejdźmy do rzeczy.

Czytaj dalej Kotlety mielone z ciecierzycy i selera

Risotto na szybko

Znowu miałam przerwę w kucharzeniu. W sumie gotować gotowałam, ale nic wymyślnego, a jak się już zdarzyło, to wynik uwieczniłam na filmie, który dopiero dziś idę zanieść do wywołania i skanowania, więc przepisy pojawią się z poślizgiem. Mam też dwa przepisy z fotami z okolic Wielkanocy, ale muszę siąść na spok0jnie i je wrzucić. Może jakoś na dniach.

W te wakacje będzie prawdopodobnie królowała u mnie kuchnia włoska. To za sprawą spędzenia tam 12 dni w tym miesiącu. Wróciłam opalona i pełna chęci do kombinowania z makaronem, ryżem i ciastem drożdżowym. Oczywiście zazwyczaj będą to moje własne kreację, aczkolwiek pewnie pojawi się kilka „tradycyjnych” przepisów. Zresztą nie tylko z kuchni włoskiej, mam zamiar znowu poszperać w książce Julii Child jak i w Kuchni Polskiej. Jakiś czas temu zrobiłam faszerowanego (uprzednio zluzowanego) kuraka, wyszedł pysznie, ale że to był mój pierwszy raz z wyciąganiem korpusu niekoniecznie estetyczny (aczkolwiek poza jednym cm rozcięciem skóry przy kuprze – zarówno część jadalna jak i układ kostny były w jednym kawałku, tzn dwóch, mięso ze skórą w jednym, a klatka piersiowa z szyją w drugim, nie wiedziałam że wyłamywanie kości podudzia jest takie przyjemne :D).

Czytaj dalej Risotto na szybko

Słodkie bułeczki drożdżowe

Na niedzielę robiłam rogaliki z kremem czekoladowo-orzechowym, więc zostały mi drożdże. No nie będę 2/3 kostki wyrzucać 😉 Tak więc wczoraj na obiad była pizza, a dziś na śniadanie słodkie bułeczki. Zrobione z tego co było pod ręką – kandyzowane skórki (nadmiar pozostały po wielkanocy), cynamon i lukier na bazie amaretto (bo stoi w barku i czeka na desery). Pół dnia przeglądałam blogi kulinarne szukając jakiegoś ciekawego przepisu. I w końcu sugerując się kilkoma skleciłam swój własny 😉

Idealne do porannej kawy, na wycieczkę do plecaka, jak i do wieczornego kakao. Można jeść same „na sucho” lub przekroić i posmarować jakąś kwaśną konfiturą.

Czytaj dalej Słodkie bułeczki drożdżowe