„Flaczki” z boczniaków

Ostatnio wdałam się w dyskusję, ba, nawet ją sama rozpoczęłam, na temat nazewnictwa wege potraw. I tak zamiast jajecznica z tofu – wolę mówić: tofucznica, sernik z tofu/kaszy jaglanej: tofurnik/jaglak itp. No i zrobiłam „flaczki” z boczniaków i zastanawiałam się przez dwa dni, jak to nazwać inaczej. I polegałam. Ale może Wy macie jakiś pomysł? Bo ani mi to pod zupę, ani pod gulasz nie podchodzi. Potrawka? Potrawka mi się kojarzy ze szkolną stołówką, gdzie żartowaliśmy, że trafiało mięso z zupy z poprzedniego dnia i niezjedzona marchewka z groszkiem… Ponadto jedna z uczestniczek dyskusji podniosła, że szczególnie nie lubi „mięsnych” nazw niemięsnych potraw (bekon z kokosa, kiełbasa z soi, czy właśnie tytułowe „flaki z boczniaków”.

Z ciekawostek – moja mama gotowała danie „flaczki z kurczaka”, ale nie były to jego jelita, lecz rosół wraz z warzywami i pokrojonym w te charakterystyczne paseczki mięsem (i skórą).

Tak, że tak… Zostajemy na razie z „flaczkami” ujętymi w cudzysłów.

Czytaj dalej „Flaczki” z boczniaków

Bulion warzywny – przepis podstawowy

Lubię lato, między innymi dlatego, że włoszczyzna jest młoda, z bujną czupryną zieleniny. Wywar przygotowany na młodych warzywach jednak smakuje trochę inaczej. Niemniej jednak, przepis ten możecie wykorzystać przez cały rok zastępując jedno młode warzywo z czupryną, jednym dojrzałym, większym egzemplarzem tego samego gatunku).

Taki bulion jest podstawą do warzywnych zup (mięsny wywar zostawiam dla zup typu grochówka czy żurek, gdzie mięso pływa również w środku). Zazwyczaj nie zużywam całego od razu, tylko mrożę w porcjach 0,5-1 l, co pozwala mi później na szybkie przygotowanie różnych zup, ale i gulaszy czy innych potraw, które bulionem warto podlać).

Czytaj dalej Bulion warzywny – przepis podstawowy

Zupa ze świeżego szczawiu

Przepis na zupę szczawiową z przecieru w słoiczku znajdziecie tutaj.

Zimą mniej, ale w okresie wiosenno-letnio-jesienym staram się regularnie jeździć na targ po owoce i warzywa. Na targ mimo, że tu, w Gdańsku, wszyscy po sprawunki jeżdżą na rynek (do Wrzeszcza czy na Przymorze), a spotykają się na targu (Węglowym, Rybnym czy Długim). U mnie, na Śląsku, i chyba wszędzie indziej też :D, zakupy robi się na targu, a na piwo idzie się na rynek. Przyzwyczaiłam się jak mąż czasem mówi, że jedziemy do Gdańska (będąc np. na Suchaninie, które jest dzielnicą Gdańska…). A on się już na szczęście przyzwyczaił, że „w sobotę rano jadę na targ” oznacza, że o 7 rano jadę na Elbląską, po warzywa, owoce i jajka.

Czytaj dalej Zupa ze świeżego szczawiu

Budyń jaglany z musem jabłkowym

Chyba przepadłam w temacie budyniu jaglanego. Kasza jaglana jest bardzo zdrowa, o czym już wspominałam przy okazji kotletów z kaszy jaglanej i jajek. A przyznacie, że nie ma nic lepszego niż smaczny i zdrowy deser, który można jeść na ciepło, na zimno, w domu i na wycieczce czy w pracy.

Jeszcze teraz kiedy dotarł do nas zamówiony Béaba Babycook, w którym ugotuję i zmiksuję kaszę z dodatkami oraz zrobią sos z owoców gotowanych na parze (na zdecydowaną większość w stanie surowym mam alergię, ale w razie czego z surowych owoców mus również można przyrządzić). Urządzenie kupiłam z myślą o K., żeby robić mu zupki, gotować warzywa i mięso na parze, ale na razie jest jeszcze na diecie mlecznej. Myślę, że za kilka miesięcy taki deser będzie jadł również i on.

Czytaj dalej Budyń jaglany z musem jabłkowym

Kokosowo-bananowy budyń jaglany

Mój pierwszy jaglany budyń. Próba zrobienia „codziennego” zdrowego, fit i niealergizującego deseru. Całkiem udana. Robiąc go nie dodałam żadnego słodziwa – myślałam, że banan wystarczy. Jednak z mężem doszliśmy do wniosku, że łyżka miodu by się przydała – w przypadku niemowląt miód oczywiście pomijamy, można polać miodem deser nałożony już do pucharków.

Budyń można nałożyć do pojemniczka z nakrętką/pokrywką i zjeść na zimno w pracy czy na dłuższym spacerze. Albo zabrać jako deser na grilla 😉

Czytaj dalej Kokosowo-bananowy budyń jaglany

Szybkie, zdrowe śniadanie – 4 pomysły + kuloodporna kawa

Aktualnie „siedzę” całymi dniami w domu na „urlopie” macierzyńskim. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że urlop macierzyński to praca, nie dość, że w trybie 24/7, to jeszcze szefa trzeba nosić na rękach. Coś w tym jest 😉

Zmierzam do tego, że jeśli siedzę w domu, to teoretycznie codziennie mogłabym jeść niedzielne śniadanie  (takie jak tu, tu czy tu). Jednak zazwyczaj jem po nakarmieniu mojego szefa, wykorzystując jego 10-15 minutową chęć do zabawy przed drzemką, kiedy to spokojnie mogę zmielić sobie kawę czy zmiksować składniki na placki.

Czytaj dalej Szybkie, zdrowe śniadanie – 4 pomysły + kuloodporna kawa

Gulasz flamandzki

Carbonnades à la Flamandes – gulasz wołowy z dużą ilością cebuli podlany piwem. Mięso rozpływa się w ustach, a słodycz duszonej cebuli została złamana goryczką piwa.

Gulasz flamandzki podany z purée ziemniaczanym i zielonym gorszkiem był daniem głównym naszego niedzielnego francuskiego obiadu. Poprzedzony zupą porowo-ziemniaczaną, a na deser: sernik crème brûlée z palonym masłem.

Czytaj dalej Gulasz flamandzki

Zielony groszek

W książce „Mastering the Art of French Cooking” Julia Child podaje przepisy na przygotowanie groszku nie tyle na różne sposoby, ale głównie ze względu na jego „świeżość”. Osobny przepis jest na przygotowanie świeżego zielonego groszku, inny na groszek konserwowy, a jeszcze inny na mrożony.

Czytaj dalej Zielony groszek

Potage parmentier – krem porowo-ziemniaczany

Plan był prosty. Obiad tematyczny – kuchnia francuska. Zaczęłam przygotowania od najważniejszej części – od deseru(!) – sernika crème brûlée z palonym masłem. Potem przyszła pora na zupę (z pora 😉 ).

Czytaj dalej Potage parmentier – krem porowo-ziemniaczany

Sernik crème brûlée z palonym masłem

Kremowe, waniliowe wnętrze pokryte słodką chrupiącą skorupką – to crème brûlée.

Delikatne, wilgotne, waniliowe wnętrze urozmaicone karmelowym smakiem palonego masła, na słonym spodzie, pokryte słodką chrupiącą skorupką – to sernik który chcę Wam dziś przedstawić.

Czytaj dalej Sernik crème brûlée z palonym masłem