Pasztet z czerwonej soczewicy z batatem, pieczoną papryką i marchewką

Mój ulubiony pasztet, to domowy, mięsny, pieczony pasztet. Mam jednak takie dni/tygodnie/miesiące, że mam mniejszą ochotę na mięso. W tym przypadku nałożyła się jeszcze konieczność okresowego wykluczenia z diety m.in. wątróbki oraz brak maszynki do mielenia mięsa lub dużego malaksera. Do tego wykonania tego pasztetu wystarczy zwykły blender typu „żyrafa”. Dodatek batata, marchewki i pieczonej papryki nadaje słodkawego smaku, złamanego mieloną kolendrą oraz ostrą papryką.

Czytaj dalej Pasztet z czerwonej soczewicy z batatem, pieczoną papryką i marchewką

Wigilijne uszka z grzybami do barszczu

Wigilijne uszka, podawane do barszczu przygotowanego na zakwasie z buraków, są świąteczne z nazwy, ale są dobre nie tylko na Boże Narodzenie. Zawsze robię je wcześniej i mrożę, więc zjadamy porcję lub dwie od razu oraz staram się ich zrobić dużo (w tym roku wyszło prawie 300, a na wigilii ma być 5 osób), żeby zostało trochę na „po świętach”. Czytaj dalej Wigilijne uszka z grzybami do barszczu

Barszcz na zakwasie z buraków

Nie jestem może jakąś wielką miłośniczką zup, jednak barszcz mogę jeść dość często. Zarówno taki zabielany z podsmażonymi ziemniakami i jajkiem (prawdę mówiąc, przydałoby się przepis na sam zabielany barszcz dodać), jak i klarowny – szczególnie ten przyrządzony na zakwasie z buraków. Ten drugi smakuje dobrze solo, jak i w towarzystwie uszek z grzybami lub mięsem oraz z chrupiącym krokietem.  Czytaj dalej Barszcz na zakwasie z buraków

Racuchy serowe z owocami

Szybkie, soczyste, owocowe. Na śniadanie, na kolację, na podwieczorek, ba nawet i na obiad 😉 (za wyjątkiem tych, co twierdzą, że obiad na słodko to nie obiad…). Można je zjeść od razu na ciepło, można zapakować do pudełka i zjeść na zimno na pikniku czy w pracy. Czytaj dalej Racuchy serowe z owocami

Pasztet pieczony

Pasztet z przepisu Taty mojej Mamy 🙂 Zawsze na święta mój Dziadek piekł pasztet dla całej rodziny. Był jedzony do śniadania Wielkanocnego, czy w Święta Bożego narodzenia. A i po świętach wracaliśmy od dziadków z kilogramowym blokiem pasztetu 🙂 Potem pieczenie pasztetu przejęła moja Mama, a teraz ja – ale głównie dlatego, że mieszkając na drugim końcu Polski nie udaje mi się spędzić wszystkich świąt w rodzinnych stronach. A święta bez domowego pasztetu, co to za święta? 😉 Czytaj dalej Pasztet pieczony

Pieczone kacze udka z młodymi ziemniakami i marchewką

Danie „jednogarnkowe”, ale ze względu na długi czas pieczenia – ok. 2 godzin, jest to danie raczej na niedzielny obiad. Danie składa się z niewielu składników, i tak jak już chyba kiedyś pisałam – takie właśnie lubię. Lubię czuć smak poszczególnych „składowych” dania, a gdy jest ich za dużo, to wszystko zbyt się na siebie nakłada. A tak na talerzu mamy słodką marchewkę, jędrne młode ziemniaczki i soczystą, wyrazistą kaczkę. Samych przygotowań jest niewiele – zajmą w sumie 20-25 minut. Resztę zrobi za nas piekarnik.

Czytaj dalej Pieczone kacze udka z młodymi ziemniakami i marchewką

Francuskie paczuszki z tuńczykiem i ajwarem

Poszukując prezentów gwiazdkowych, w Home&You nabyłam zestaw foremek do wykrawania ciastek w kształcie serca – 6 foremek różnej wielkości. Z okazji Walentynek (których podobno nie obchodzimy, co nie znaczy że nie dostałam ślicznych kolczyków od mojego narzeczonego), postanowiłam je w końcu wykorzystać. W lodówce znalazło się ciasto francuskiem, puszka tuńczyka i zapomniany słoik zrobionego 8 miesięcy temu ajwaru. „Ciastka” chciałam dać M. następnego dnia jako dodatek do drugiego dania, więc postanowiłam zmodyfikować ten przepis, tak aby farsz nie przyklejał się do papieru śniadaniowego. Tak powstały serduszka-paczuszki, oczywiści forma paczuszki jest dowolna.

france_06

Składniki:

– 1 opakowania ciasta francuskiego
– 2 puszki tuńczyka w sosie własnym
– 2 łyżki majonezu
– 2 łyżki posiekanej drobno cebuli
– 6 łyżek startego żółtego sera
ajwar
– sól, pieprz
– jajko
– mielona ostra papryka

Tuńczyka odsączamy z zalewy i dokładnie mieszamy z majonezem,  cebulą i żółtym serem. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Ciasto francuskie kroimy na równe kawałki (kwadraty, prostokątny lub inne kształty wycinane formeką). Na połowie kawałków rozsmarowujmy ajwar, pozostawiając pasek ok. 0,5 cm od każdego brzegu. Następnie na ajwar nakładamy tuńczyka, i przykrywamy drugim kawałkiem ciasta francuskiego i delikatnie przyciskamy brzegi. Każdą paczuszkę smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy papryką. Pieczemy przez 10 minut w piekarniku nagrzanym do 220°C

france_01

france_02

france_03

france_04

france_05

france_07

 

Tuńczyk na cieście francuskim

To, że mnie tu nie było, wcale nie znaczy, że nie gotowałam. Gotowałam, i to czasem na tyle intensywnie, że nie miałam nawet czasu myśleć o tym, żeby zrobić zdjęcie i spisać przepis. Intensywnie było na święta, na sylwestra, a potem trudny powrót do pracy po dwutygodniowym urlopie (każdy powrót z urlopu jest trudny, co nie?). Po drodze podjęta ważna decyzja. Więc teraz planuję swoje niewielkie, rogasiowe wesele 🙂 Najchętniej to sama bym sobie na nie gotowała, ale jak wiadomo, to nie możliwe, więc szukam uroczego miejsca na obiad na 50 osób 🙂

Powoli się ogarniam, muszę chyba zacząć planować „czas wolny”. Poniedziałek kulinaria, wtorek szycie, środa planowanie wesela, czwartek czytanie książek, w piątek wieczór filmowy 😉

Ale żeby już nie zanudzać. Dziś prosty sposób, bo to nawet nie przepis, na przekąskę. Czy to do filmu, czy na spotkanie z przyjaciółmi. 15 minut i gotowe. U mnie powstała z resztek po innych daniach, w końcu nieładnie wyrzucać jedzenie 🙂

tuńczyk_01

Składniki:

– 1/2 opakowania ciasta francuskiego (125-150 g)
– puszka tuńczyka w sosie własnym
– 2 łyżki majonezu
– 2 łyżki posiekanej drobno cebuli
– 1 posiekany ząbek czosnku
– 6 łyżek startego żółtego sera
– 1 łyżka posiekanej natki pietruszki
– sól, pieprz

Tuńczyka odsączamy z zalewy i dokładnie mieszamy z majonezem, czosnkiem, cebulą i pietruszką. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Ciasto francuskie kroimy na 6 równych części. Na każdy kawałek nakładamy tuńczyka i posypujemy startym żółtym serem. Pieczemy przez 10 minut w piekarniku nagrzanym do 220°C

tuńczyj_02

Pierniczki

Co prawda zostały już tylko 2 tygodnie do Świąt, więc tak na prawdę to ostatnia chwila na pieczenie pierniczków. Takich na miodzie, co potrzebują poleżeć, aby z twardych zaraz po upieczeniu zrobiły się przyjemnie miękkie. Przez kilka lat samodzielnego ich pieczenia zauważyłam, że te grubsze są szybciej do jedzenia (bez ryzyka połamania zębów, bo za dzieciaka zjadliwe były w każdym stadium i w każdej ilości). Pierniki u mnie w domu były co roku, obowiązkowo. Dekorowane często do spóły z krewnymi i znajomymi. Z rodzinnego domu już wyfrunęłam, ale tradycja pozostaje, są i pierniczki.

Jakby co, to ja tegoroczne piekłam wczoraj. Moja mama zresztą też, więc jeśli jeszcze ktoś z Was pierniczków nie upiekł, to jeszcze może pobiec do sklepu po składniki, zarobić ciasto i jutro delektować się korzennym zapachem 🙂

Na zdjęciu poniżej ilość pierników z 3/4 porcji (pudełko jest mniej więcej formatu a4, wysokie na 10cm).

Składniki:
– 45 dkg miodu
– 40 dkg cukru
– 5 łyżek masła
– 3 całe jajka
– 1 kg mąki
– 2 dkg sody (2 płaskie łyżeczki)
– 6 łyżeczek przypraw korzennych
– 1 łyżka kakao

W garnku zagotowujemy wodę, na garnku stawiamy miskę (żaroodporną lub metalową), do miski przekładamy miód, cukier i masło, mieszamy regularnie. Gdy składniki się całkowicie rozpuszczą zestawiamy miskę z garnka i odstawiamy do przestygnięcia na 15-20 minut. Do przestudzonej masy wbijamy jajka i łączymy wszystko trzepaczką.

Do dużej miski wsypujemy mąkę, sodę, przyprawę oraz kakao i mieszamy. Do miski z mąką wlewamy mokre składniki i mieszamy wszystko dokładnie łyżką. Gdy ciasto się zacznie się łączyć przekładamy je na stolnicę i wyrabiamy energicznie. Wyrobione ciasto zawijamy w folię spożywczą i wstawiamy na minimum 4 godziny do lodówki (można na całą noc).

Ciasto dzielimy na porcje, z każdej rozwałkowujemy placek o grubości 3-5 mm. Z ciasta wykrawamy pierniczki, które przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180*c na 10 minut. Po upieczeniu przekładamy pierniczki na kratkę do ostudzenia. Ostudzone pierniki przekładamy do pudełka, zamykamy i odstawiamy w chłodne, ciemne miejsce na minimum 7 dni.

Dekorowanie – dekorować można za równo po upieczeniu (i przestudzeniu), jak i po ich leżakowaniu. Ja często robię to na raty, szczególnie przy większej ilości. Dekorujemy czekoladą, lukrami, karmelem. Za pomocą lukru i czekolady możemy przykleić bakalie lub kolorowe posypki. Tu nas ogranicza tylko wyobraźnia.