Pieczone kacze udka z młodymi ziemniakami i marchewką

Danie „jednogarnkowe”, ale ze względu na długi czas pieczenia – ok. 2 godzin, jest to danie raczej na niedzielny obiad. Danie składa się z niewielu składników, i tak jak już chyba kiedyś pisałam – takie właśnie lubię. Lubię czuć smak poszczególnych „składowych” dania, a gdy jest ich za dużo, to wszystko zbyt się na siebie nakłada. A tak na talerzu mamy słodką marchewkę, jędrne młode ziemniaczki i soczystą, wyrazistą kaczkę. Samych przygotowań jest niewiele – zajmą w sumie 20-25 minut. Resztę zrobi za nas piekarnik.

Czytaj dalej Pieczone kacze udka z młodymi ziemniakami i marchewką

Czekoladowe perły

Zamiast karmić w pracy urodzinowym ciastem, postanowiłam karmi czekoladowo-kokosowymi kulami. Takie mega-czekoladki, coś jak znany baton bounty, ale domowej roboty. A co najważniejsze bez glutenu, jajek i laktozy 😉 Z nazwy proszę się nie śmiać, M. wymyślał 😉

Amaretto jest opcjonalne, a gorzką czekoladę można zastąpić deserową lub mleczną, w zależności od preferencji. Dla osób lubiących kontrasty polecam pozostanie przy gorzkiej czekoladzie, która dość kontrastuje z słodkim wnętrzem.

Czytaj dalej Czekoladowe perły

Pikantne mielone z indyka z słodkimi pieczarkami

Testuję bezlaktozowe zamienniki dla śmietany. Do słodkich rzeczy oraz kuchni azjatyckiej już wiele razy stosowałam mleko kokosowe. Ale co z bardziej swojskimi daniami? Na pierwszy ogień poszedł sos pieczarkowy. Sam smak kokosa nie jest znacząco wyczuwalny, ale dodatek mleka kokosowego nadaje sosowi delikatnego, słodkawego posmaku. Do pieczarek – kotlety mielone z indyka. Bez jajka i glutenu. Do tego na talerzu wylądowały gotowane ziemniaki i gotowana marchewka.

mielony-indyk-pieczarka-2

Czytaj dalej Pikantne mielone z indyka z słodkimi pieczarkami

Gotowana marchewka

Uwielbiam marchewkę. Niestety w postaci surowej wywołuje u mnie skrajną alergię. Pozostaje gotowana. Najzdrowsza na parze, lub mniej dietetycznie – karmelizowana. Moja mama zawsze gotowała krojoną w kostkę (często z groszkiem, który mój brat z pietyzmem wydłubywał z talerza). Pamiętam też, kiedyś wróciwszy o 3 nad ranem z imprezy z koleżanką stwierdziłyśmy, że jesteśmy głodne. Z obiadu została marchewka. Podgrzałyśmy, i nie mogłyśmy mieć lepszej nocnej przekąski 😉

Czytaj dalej Gotowana marchewka

Tuńczyk w sosie pomidorowym z oliwkami i rukolą

Tuńczyk jest bogatym źródłem witaminy A i D oraz kwasów omega-3. Niestety ryby te też kumulują w sobie metale ciężkie. Jednak ostatnio wyczytałam, że spożywanie do 300 g tuńczyka na tydzień (zawartość ok. 2 puszek) na dzień nie jest szkodliwe dla naszego organizmu. Tak więc, dziś na obiad (szybki) tuńczyk!

tuna_2

Składniki na 3 porcje:
200 g tuńczyka w sosie własnym ♥ 1 puszka pomidorów krojonych ♥ 15 czarnych oliwek ♥ 1 średnia cebula ♥ 4 ząbki czosnku ♥ 3 garście rukoli ♥ oliwa do smażenia ♥ sól, pieprz
do podania: ugotowany ryż lub makaron bezglutenowy

Cebulę i czosnek drobno siekamy i szklimy na rozgrzanej oliwie. Dodajemy odsączonego tuńczyka i smażymy przez 5 minut. Dodajemy pomidory i pokrojone w plasterki oliwki, dusimy przez 10 minut. Podajemy z ugotowanym ryżem oraz rukolą.

tuna_3

Wersja makaronowa z parmezanem (dla tych co szczęśliwie ser mogą):

tuna_4

Żółty chleb

Podejście do bezglutenowego chleba nr 2. Tym razem jestem zadowolona z rezultatu. Pierwszy robiony tylko i wyłącznie z koncentratu mąki domowej, robiony wg przepisu na opakowaniu wyszedł bez smaku i z twardą i gorzką skórką. Za drugim razem wymieszałam koncentrat z mąką gryczaną w stosunku 1:1, dodałam trochę więcej drożdży. Ponadto do ciasta dodałam kurkumę, kumin i kolendrę. Po upieczeniu wyszedł żółty, pachnący indyjską chleb, a miękki, delikatnie wilgotny miąższ jest otoczony cienką, ale chrupiącą skórką.

Czytaj dalej Żółty chleb

Kurczak zapiekany z młodymi ziemniakami i warzywami

Odkąd pojawiają się młode ziemniaki w sklepach, od razu się na nie przerzucam. Głównie dlatego, że nie cierpię obierać ziemniaków 😉 a młode tylko wyszoruję i gotuję/zapiekam zawsze w mundurkach.

Zapiekane dania mają swój plus, że wrzucamy wszystko razem i się piecze, nie trzeba zazwyczaj nic dodawać, „wszystko” jest gotowe razem, a nie że mięso się przypala, a ziemniaki się nie ugotowały jeszcze 😉 Wczoraj wrzuciłam „obiad” do piekarnika a w między czasie zdążyłam kuchnie posprzątać. Dziś „resztki” wrzuciłam na teflonową patelnię, i podgrzałam pod przykryciem.

Czytaj dalej Kurczak zapiekany z młodymi ziemniakami i warzywami

Gołąbek leniwy

Lubię białą kapustę, lekko słodkawą, i w surówce, i taką podgotowaną, lecz nadal chrupiącą. A w połączeniu z mięsem, ryżem i sosem pomidorowym – uwielbiam. Natomiast nie jestem cierpliwa. Lubię „wyszukane” dania, ale tylko te na pozór skomplikowane w przygotowaniu. Leniwy gołąbek, to wersja dla tych co mają dość rozwijających się liści kapusty i wysypującego się farszu (czasem robię takie gołąbki, ale zazwyczaj po prostu brakuje na to czasu). Leniwy gołąbek smakuje jak tradycyjne gołąbki, a w formie lasagne’o-podobnej podanej z sosem pomidorowym – równie apetycznie wygląda (i tak, musi być sos pomidorowy, dla mnie gołąbki bez takowego sosu nie istnieją). Warianetm jeszcze jest dodanie podsmażonych na maśle, pokrojonych grzybów, do farszu, dodają jesiennego aromatu. Dla zapracowanych – porcję gołąbka z sosem można zabrać do pudełka i podgrzać w mikrofalówce.

Czytaj dalej Gołąbek leniwy

Risotto na szybko

Znowu miałam przerwę w kucharzeniu. W sumie gotować gotowałam, ale nic wymyślnego, a jak się już zdarzyło, to wynik uwieczniłam na filmie, który dopiero dziś idę zanieść do wywołania i skanowania, więc przepisy pojawią się z poślizgiem. Mam też dwa przepisy z fotami z okolic Wielkanocy, ale muszę siąść na spok0jnie i je wrzucić. Może jakoś na dniach.

W te wakacje będzie prawdopodobnie królowała u mnie kuchnia włoska. To za sprawą spędzenia tam 12 dni w tym miesiącu. Wróciłam opalona i pełna chęci do kombinowania z makaronem, ryżem i ciastem drożdżowym. Oczywiście zazwyczaj będą to moje własne kreację, aczkolwiek pewnie pojawi się kilka „tradycyjnych” przepisów. Zresztą nie tylko z kuchni włoskiej, mam zamiar znowu poszperać w książce Julii Child jak i w Kuchni Polskiej. Jakiś czas temu zrobiłam faszerowanego (uprzednio zluzowanego) kuraka, wyszedł pysznie, ale że to był mój pierwszy raz z wyciąganiem korpusu niekoniecznie estetyczny (aczkolwiek poza jednym cm rozcięciem skóry przy kuprze – zarówno część jadalna jak i układ kostny były w jednym kawałku, tzn dwóch, mięso ze skórą w jednym, a klatka piersiowa z szyją w drugim, nie wiedziałam że wyłamywanie kości podudzia jest takie przyjemne :D).

Czytaj dalej Risotto na szybko