„Flaczki” z boczniaków

Ostatnio wdałam się w dyskusję, ba, nawet ją sama rozpoczęłam, na temat nazewnictwa wege potraw. I tak zamiast jajecznica z tofu – wolę mówić: tofucznica, sernik z tofu/kaszy jaglanej: tofurnik/jaglak itp. No i zrobiłam „flaczki” z boczniaków i zastanawiałam się przez dwa dni, jak to nazwać inaczej. I polegałam. Ale może Wy macie jakiś pomysł? Bo ani mi to pod zupę, ani pod gulasz nie podchodzi. Potrawka? Potrawka mi się kojarzy ze szkolną stołówką, gdzie żartowaliśmy, że trafiało mięso z zupy z poprzedniego dnia i niezjedzona marchewka z groszkiem… Ponadto jedna z uczestniczek dyskusji podniosła, że szczególnie nie lubi „mięsnych” nazw niemięsnych potraw (bekon z kokosa, kiełbasa z soi, czy właśnie tytułowe „flaki z boczniaków”.

Z ciekawostek – moja mama gotowała danie „flaczki z kurczaka”, ale nie były to jego jelita, lecz rosół wraz z warzywami i pokrojonym w te charakterystyczne paseczki mięsem (i skórą).

Tak, że tak… Zostajemy na razie z „flaczkami” ujętymi w cudzysłów.

Czytaj dalej „Flaczki” z boczniaków

Ryż z warzywami i kiełbasą śląską

Halo, halo. Czy mnie widać? Po raz pierwszy nadaję do Was z nowego mieszkania. Nie mam jeszcze kącika do pracy, ale pozwoliłam sobie tymczasowo nadawać z naszego kącika jadalnego. Krzesła mamy bardzo wygodne (w latach 70-tych znali się na rzeczy), stół też jest, co prawda z balkonu z poprzedniego mieszkania, ale po rozłożeniu 6 osób usiądzie. Tylko trzeba uważać, bo sztućce lubią spadać pomiędzy deseczkami 😉

Czytaj dalej Ryż z warzywami i kiełbasą śląską

Tajskie czerwone curry

Do kuchni azjatyckiej mam słabość a curry, czy to tajskie czy indyjskie (czy brytyjsko-indyjskie) mogłabym jeść codziennie, szczególnie w okresie zimowym, kiedy człowiek ma niepohamowaną ochotę na rozgrzewające i aromatyczne dania.

Warzywnego curry zrobiłam cały gar, tak że na 3 dni obżarstwa nam starczyło, raz wystąpiło samo tylko z makaronem ryżowym, raz z rybą i raz z krewetkami (można jeszcze z kurczakiem, tofu i innymi takimi białkowymi dodatkami). Czytaj dalej Tajskie czerwone curry

Zielone tagliatelle z dynią

Sezon na dynię w pełni.

Już czterokilogramowego olbrzyma rozbroiłam i pomroziłam w formie kostki i grubych wiórków. Będzie na zimowe, rozgrzewające zupy, gulasze, ale i na placki, a być może też jakieś ciasto.

Tymczasem kolejny z szybkich obiadów (ostatnio nie mam ani czasu, ani chęci do długiego stania przy garach), idealny po powrocie z pracy, gdzie po drodze marzło się czekając na przystanku na spóźniony autobus. Ulubiony zestaw smakowy – rozgrzewające przyprawy z ostrą chilli i słodyczą kokosa.

Czytaj dalej Zielone tagliatelle z dynią

Razowe tagiattelle z botwinką

W sam raz na obiad w upalne dni. Lekka potrawa, a zaspokoi mały głód (w upalne dni nie stwierdzam u siebie ochoty na „porządny” obiad). Po takim obiadku spokojnie można wyruszyć na kilkukilometrowy spacer 🙂

A na obiad potrzeba niewiele. U mnie makaron razowy – wstążki, ale oczywiście można zastąpić innym, ulubionym.

Czytaj dalej Razowe tagiattelle z botwinką

Grillowane szaszłyki razy dwa. Sałatka z szparagami.

Tym razem grill nad Wisłą. Co prawda niebo bezchmurne, ale wiało niemiłosiernie. Jednak daliśmy radę, grill-ufo też. Trochę piasku w zębach trzeszczało od tego wiatru, ale przecież welonki z pokarmem połykają piasek, żeby ułatwić sobie rozdrabnianie pokarmu 😉
Szaszłyki oczywiście możemy również upiec na patelni grillowej lub w piekarniku.

Czytaj dalej Grillowane szaszłyki razy dwa. Sałatka z szparagami.

Kotlety mielone z ciecierzycy i selera

Zasmakowała mi cieciorka. Nawet próbę (nie uwiecznioną) sporządzenia nigdy nie jedzonych przeze mnie falafeli uważam za udaną (potwierdziły to osoby, które falafele już jadały). Obok cieciorki w ulubionych składnikach znajdziemy ostatnio jeszcze seler (zapewne po tym, jak M. usmażył plastry selera w panierce, pychaaa!). Za to mięso mi ostatnio niekoniecznie. W końcu skończyła się zima, zaczęła się wiosna, pojawia się botwinka, szparagi i inne świeże warzywa. Co prawda moje ktolety są mało jeszcze wiosenne, ale pasuje do nich wiosenna surówka lub sałatka z nowalijek 🙂

Ale przejdźmy do rzeczy.

Czytaj dalej Kotlety mielone z ciecierzycy i selera

Aloo Gobi. Curry z kalafiora i ziemniaków.

Danie występujące zarówno w kuchni indyjskiej i pakiństańskiej. Aloo znaczy ziemniaki,  a gobi to kalafior. Ponadto dodaje się charakterystyczne dla tego regionu przyprawy oraz pomidorów. Danie jest „suche”, tzn. bez sosu. Można je jeść samodzielnie. Ale również można podać razem z mięsem.

Czytaj dalej Aloo Gobi. Curry z kalafiora i ziemniaków.

Ratatujowe leczo ;)


2 średniej wielkości cukinie, 1 bakłażan,  1 czerwoną, 1 zieloną i 1 żółtą paprykę, 1 kg pomidorów malinowych (obranych ze skórki) pokroiłam w kostkę. 2 średnie cebule posiekałam drobno. Cebulę zeszkliłam na oleju, następnie dodałam papryki i smażyłam przez kilka minut, dodałam cukinie i bakłażana, lekko posoliłam, podlałam wodą i dusiłam na wolnym aż cukinia i bakłażan zmiękły. Dodałam pomidory, doprawiłam cząbrem, tymiankiem i bazylią. Dodałam pieprzu do smaku. Dusiłam przez kolejne 15min.

Podsuszaną kiełbasę pokroiłam w półtalarki i mocno wysmażyłam. Dodałam do warzyw przed podaniem.

Warzywa można śmiało mrozić.